Polecamy
Przejdź na stronę Zakładu Leczniczego TERAPIA

Pozwól dziecku na samodzielność.

O prawidłowej pielęgnacji, pierwszych oznakach nieprawidłowego rozwoju, a także o tym czy i kiedy udać się do rehabilitanta, rozmawiamy z naszym fizjoterapeutą, Grzegorzem Bernatkiem.

Świeżo upieczeni rodzice są pełni obaw, że zrobią dziecku krzywdę źle nosząc, trzymając… Czy powinni kierować się w tych kwestiach intuicją, czy jako fizjoterapeuta masz dla nich jakieś wskazówki?

Intuicja jest ważna i wbrew pozorom trudno dziecku w trakcie codziennych czynności zrobić krzywdę. Natura tak nas zaprogramowała, że wybacza wiele błędów. Wszystko zależy od tego czy dziecko ma pewne deficyty czy też nie. Jeśli jest podłoże do rozwoju nieprawidłowości to niewłaściwą szeroko rozumianą pielęgnacją możemy nieświadomie je utrwalać.

Jak w takim razie prawidłowo pielęgnować niemowlę?

Jako fizjoterapeuta prowadzący terapię neurorozwojową według koncepcji NDT Bobath, poprzez pielęgnację rozumiem wszystkie czynności, jakie są wykonywane przy dziecku w trakcie dnia codziennego. Prawidłowa pielęgnacja jest bardzo ważna, gdyż w trakcie takich czynności jak zmiana pieluchy, ubieranie, rozbieranie, karmienie, podnoszenie dajemy dziecku możliwość odbioru wielu wrażeń sensomotorycznych. Starajmy się zachęcać dziecko do aktywnego uczestniczenia w tych czynnościach, a nie traktujmy jak lalkę, która jest tylko przedmiotem, na którym wykonuje się dany zabieg. Jeśli dziecko nie ma predyspozycji do korzystania z nieprawidłowych wzorców, to natura sama to koryguje. Wystarczy jej nie przeszkadzać. Często powielane są stereotypowe zachowania, które zamiast zachęcać dziecko do zdobywania samodzielnie kolejnych umiejętności, blokują rozwój np. nadmierne wyręczanie dziecka. Po pierwsze: dziecko musi mieć swobodę. Każda wymuszona długotrwała pozycja jest zła.

Co to znaczy? Np., że dziecko, które samo jeszcze nie potrafi się przekręcić na brzuch nie powinno długo leżeć w tej pozycji?

Leżenie na brzuchu to ważna pozycja, ale nie jedyna. Najlepszą pozycją jest zmiana pozycji. Dziecko musi doświadczać różnych pozycji jak i transferu między pozycjami, aby później w sposób samodzielny mogło te doświadczenia wykorzystywać w tzw. motoryce spontanicznej.

Czy każdy rodzic powinien chociaż raz udać się ze swoim dzieckiem do fizjoterapeuty?

Uważam, że tak, ponieważ niestety wielokrotnie spotykam się z brakiem właściwej informacji dla rodzica ze strony pediatrów, położnych itd. To oni najwcześniej i najczęściej widzą dziecko i dlatego powinni wyłapywać pierwsze symptomy. Ponad to wizyta u fizjoterapeuty jest najlepszym sposobem na opanowanie właściwych technik pielęgnacyjnych, gdyż daje możliwość ich praktycznego doświadczenia (przećwiczenia) pod okiem specjalisty. Jeśli pielęgnacja ma charakter czysto profilaktyczny, mający na celu właściwe wspieranie rozwoju ruchowego, jej opanowanie nie stwarza zwykle trudności. Wymaga jednak pewnej wprawy zdobywanej poprzez systematyczne stosowanie w warunkach domowych. Natomiast, gdy występują deficyty w rozwoju ruchowym jest ona zindywidualizowana pod potrzeby danego dziecka, tak aby rodzic mógł aktywnie uczestniczyć w procesie rehabilitacji.
Wiemy jednak, że nie każdy rodzic idzie na taką wizytę. Co może świadczyć o tym, że coś jest nie tak i dziecko potrzebuje rehabilitacji. Jak my jako rodzice możemy wychwycić nieprawidłowości?
Obserwować. Oczywiście jest to trudne szczególnie dla rodziców, którzy mają pierwsze dziecko, ponieważ sami nie wiedzą czego mają prawo oczekiwać, co świadczy o nieprawidłowościach, a co jest normą i nie ma powodu do niepokoju. Jest wiele czynników uzależnionych od wielu predyspozycji genetycznych np. nie zawsze uboga motoryka spontaniczna musi oznaczać zaburzenie. Pewne, na pierwszy rzut oka, nieprawidłowości mogą być w danym wieku dopuszczalne, ale oczywiście są sygnały, które mogą świadczyć o nieprawidłowościach.

Jakie?

Najczęstszymi oznakami, które powinny zaniepokoić rodziców są nadmierne prężnie (dziecko odgina się w tył, zaciska piąstki), wyginanie w łuk, preferencja jednostronnego ułożenia tułowia i/lub głowy, zbyt uboga motoryka spontaniczna (dziecko jest mało aktywne, ma trudności z kontrolą ciała w przestrzeni, nie toleruje pozycji leżenia na brzuchu).

O czym może świadczyć jednostronne układanie głowy?

Do najczęściej występujących czynników wywołujących u dziecka tendencję do jednostronnego układania głowy, zaliczyć można wady w obszarze kształtu czaszki (tzw. kraniosynostozy), kolejnym mogą być zaburzenia w długości i/lub strukturze mięśni szyi (tzw. kręcz szyi). Ostatnim z najczęściej występujących i zarazem najbardziej złożonym są nieprawidłowości związane z niewłaściwym rozmieszczeniem ciężaru ciała oraz napięcia mięśniowego. To tak zwana asymetria.

Czy da się ją całkowicie wyrehabilitować?

Wszystko zależy od przyczyny, ale jeśli jest wcześnie uchwycona i nie zdąży się utrwalić to tak. Dlatego tak ważne jest szybkie zdiagnozowanie. Im szybciej tym lepiej. Rozwój dziecka jest bardzo dynamiczny. W przypadku wystąpienia nieprawidłowych wzorców ruchowych na wczesnym etapie rozwoju, dziecko będzie uczyło się kolejnych umiejętności na niewłaściwym fundamencie wywołując „efekt domina”.

Czy są tacy rodzice, którzy przychodzą profilaktycznie i okazuje się, że wszystko jest w porządku?

Sporadycznie. Świadomość rośnie w społeczeństwie, ale jeszcze daleko nam do innych krajów. Zazwyczaj przychodzą, bo problem jest już zauważalny albo zostali skierowani przez lekarza.

A z jakimi nieprawidłowościami spotykasz się najczęściej?

Asymetria, wzmożone lub obniżone napięcie mięśniowe. Ale są też dzieci z poważnymi zaburzeniami Ośrodkowego Układu Nerwowego lub zaburzeniami o podłożu genetycznym – to zupełnie różne grupy pacjentów.

Czym jest wzmożone napięcie mięśniowe?

Wzmożone napięcie mięśniowe, jak sama nazwa wskazuje, to wygórowane pobudzanie mięśni przez układ nerwowy. Mięśnie dziecka są zbyt mocno napięte, nieadekwatnie do realnej potrzeby. Objawia się to najczęściej nadmiernym prężeniem, odginaniem, zaciskaniem dłoni w pięść. W trakcie pielęgnacji rodzic musi się „siłować” z dzieckiem (szczególnie jest to zauważalne w obrębie rąk i nóg). Ponadto, dziecko jest płaczliwe, rozdrażnione, wymaga dużo uwagi ze strony opiekuna.

A obniżone napięcie mięśniowe?

Obniżone napięcie mięśniowe najczęściej manifestuje się trudnościami u dziecka z osiąganiem kolejnych tzw. kamieni milowych, czyli etapów rozwoju, np. kontrolą głowy w przestrzeni czy samodzielnymi obrotami. Np. dzieci z Zespołem Downa mają obniżone napięcie mięśniowe i pozostaną z nim do końca życia. W tym przypadku rehabilitacja ma inne priorytety.

Rodzic może to zauważyć?

Tak, ale najczęściej zbyt późno.

Kiedy powinien zacząć się niepokoić?

Kiedy dostrzega, że dziecko w ciągu dnia jest mało aktywne, preferuje leżenie na plecach, źle znosi leżenie na brzuchu, szybko się męczy, a aktywna kontrola tułowia i głowy w przestrzeni sprawia mu wyraźną trudność. Rodzice często wtedy mówią, że dziecko jest „leniuszkiem”. Niestety przeoczenie pierwszych nieprawidłowości niesie ze sobą ryzyko wystąpienia opóźnień w osiąganiu kolejnych etapów rozwoju ruchowego oraz uaktywnieniem mechanizmów zastępczych, skutkując deficytami w jakości wzorców ruchowych.

A czy brak czworakowania powinien zaniepokoić rodziców?

Nie każde dziecko musi czworakować. Nieraz ten etap jest pomijany. Chodzi bardziej o fundamentalne sprawy jak chociażby kontrola głowy. Ale często z niewiedzy sami rodzice utrudniają dziecku zdobywanie tej kontroli, np. zbyt długo i niepotrzebnie mu ją podtrzymując.

Podobno jest ono ważne dla rozwoju mózgu. Należy pozwolić dziecku pominąć ten etap, czy jednak rehabilitować, aby się nauczyło?

Jest ważne, ale trudno dziecko zmusić. Można zachęcać przez ukierunkowane aktywności w warunkach domowych. I wiele można osiągnąć, ale trzeba poświęcić na to czas, a jak wiadomo to towar deficytowy.

W takim razie warto pójść wtedy do fizjoterapeuty?

Warto to poświęcać czas dla rodziny. Pójście do fizjoterapeuty to często już konieczność.

Jak zachęcać dziecko do czworakowania w warunkach domowych?

Staramy się dziecku stwarzać aktywności, które będą wymagały od dziecka przemieszczania. Np. układamy zabawkę metr od dziecka na jakimś stołeczku, pufie, tak aby musiało ono samo się do niej dostać i sięgając próbowało podnieść tułów oraz miednicę ponad podłoże. Nie trenujemy czworakowania tylko w pozycji czworaczej. Można trenować w różnych pozycjach, bo celem jest nauczenie układu nerwowego jak zarządzać motoryką, aby wykorzystał ją do różnych zadań. W trakcie samodzielnego obrotu dziecko już uczy się składowych siadu, stania, chodu. Oczywiście, tyczy się to dzieci mających szansę na prawidłowy rozwój i wtedy zawsze priorytetem jest jakość danej umiejętności ruchowej. U dzieci, które mają znaczne deficyty walczymy o funkcję w możliwie jak najlepszym wzorcu. Zawsze oceniamy jaki potencjał ma dziecko i wtedy dobieramy odpowiednie formy terapii.

Kiedy dziecko powinno zacząć chodzić?

Szeroko rozumiane normy mówią o 18 miesiącach. Niemniej jednak ważniejsze od tego, kiedy samodzielny chód wystąpi jest to, jak on jakościowo będzie wyglądał. Tyczy się to wszystkich umiejętności w trakcie rozwoju ruchowego. Zawsze chcemy, aby dany etap wystąpił wtedy, gdy dziecko jest faktycznie na to gotowe (ma możliwość aktywnej kontroli). Zapobiega to wykorzystywaniu nieprawidłowych wzorców, w celu utrzymania danej pozycji za wszelką cenę, kosztem jakości.

Czy wspomagacze takie jak chodzik, pchacz, skoczek są dopuszczalne?

Pytanie co mają one dać? Czy na co dzień będąc zdrowymi potrzebujemy jakiegoś zaopatrzenia? Ważne, aby wspierać rozwój dziecka mądrze – to znaczy zachęcając, a nie wyręczając. Należy stwarzać dziecku warunki do wielopłaszczyznowego poznawania możliwości swojego ciała. Pozwoli mu to nauczyć się prawidłowych wzorców ruchowych, bez konieczności stosowania wymyślnych „wspomagaczy”. Jeśli dziecko pomimo tego nie osiąga samodzielnie kolejnych etapów rozwoju powinniśmy zadać pytanie: dlaczego samo sobie nie radzi? Gdzie leży przyczyna?

Jaka jest złota rada dla rodziców?

Pamiętajmy, że dzieci uczą się poprzez zabawę. To dla nich naturalna forma poznawania świata. Starajmy się stwarzać warunki, aby dziecko samo próbowało odkrywać środowisko, które je otacza, zarówno pod względem ruchowym, psychologicznym jak i sensorycznym. To właśnie różnorodność doświadczeń sprawia, że nasze ciało i umysł uczą się prawidłowo odbierać, przetwarzać oraz odpowiadać na bodźce adekwatnie do zaistniałej potrzeby. Nie wyręczajmy dziecka, dzięki temu będzie samodzielnie zdobywało nowe umiejętności, co niewątpliwie zaprocentuje w życiu dorosłym.

Wioleta Piróg

MGR GRZEGORZ BERNATEK – fizjoterapeuta, terapeuta NDT Bobath oraz SI. Ukończył fizjoterapię oraz przygotowanie pedagogiczne na Akademii Wychowania Fizycznego im. Jerzego Kukuczki w Katowicach. W ośrodku TERAPIA prowadzi diagnozę i terapię Integracji Sensorycznej, a także terapię neurorozwojową niemowląt i dzieci, według koncepcji NDT Bobath.

Close Menu